Pamiętacie rok 2010?
Prawdopodobnie chciałaś o nim zapomnieć. Ostatni Władca Wiatru w reżyserii M. Nighta Shyamalana działał na widzów z wdziękiem walącego się budynku. Film pozbawił ukochany serial Nickelodeon humoru, duszy i podstawowego szacunku do widza. Kibice po prostu go nie lubili. Nie, udawali, że tego nie ma. Zbiorowe zaprzeczanie ogarnia cały świat.
Przejdźmy szybko do roku 2026.
Teraz atmosfera jest inna. Dosłownie, jeśli wierzyć fabule. Avatar Aang: Ostatni Władca Wiatru ukaże się 25 lipca na Paramount+. To nie jest nieudany projekt live-action. To animowana kontynuacja. Twórcy oryginału, Michael Dante Dimart i Brian Konetziko, wrócili do pracy. Opowiedzą historię tego, co wydarzyło się trzynaście lat później, po tym, jak Aang pokonał Władcę Ognia Ozaia.
Imiona postaci są wymawiane poprawnie. Humor powrócił. Prawie wystarczy wybaczyć przeszłość.
Kto występuje w drużynie Avatara w nowym filmie?
Obsada dojrzała. Bohaterowie mają po dwadzieścia parę lat. Stawiają czoła dorosłym problemom, a przynajmniej mają budżet, który pozwala im wyglądać, jakby sobie z nimi radzili.
Głos Aangowi zapewnia Eric Nam. Jessica Matten gra Katerę, jego dziewczynę i potężną kochankę stylu wodnego. Roan Zaragoza występuje w roli Sokki, brata Katery i wojownika, który, miejmy nadzieję, przestał rozwiązywać wszystkie problemy za pomocą bumerangu. Dionne Kwan wciela się w Topf, kochankę ziemi, wynalazczynię stylu metalowego. A Steven Yeun podkłada głos Zuko. Nie jest już tylko Panem Ognia. On jest Panem Ognia.
I znajdują Tagaha.
Dave Bautista podkłada głos Tagahowi, Władcy Powietrza, który od dziesięcioleci jest zamrożony w lodzie. To odkrycie niszczy podstawową podstawę całej oryginalnej serii. Tytuł „Ostatni Władca Wiatru” staje się kłamstwem. Aang nie był ostatni.
Tworzy to interesującą lukę w historii. Tagah nigdy nie został wspomniany w sequelu Legendy Korry. Wiedzieliśmy tylko o Korrze, synu Aanga Tenzinie i dzieciach Tenzina, dopóki Połączenie Harmonii nie przywróciło populacji Narodu Powietrza. Tagah był ukryty na widoku. Albo pod lodem.
Przez lata widzieliśmy jedynie przebłyski dorosłego Aanga w retrospekcjach. Natrafiliśmy jedynie na fragmenty. Teraz czeka nas pełnoprawna przygoda. Zespół Avatara jest u szczytu swoich mocy. To jest historia, którą powinniśmy poznać szesnaście lat temu.
Dlaczego rok 2026 to najlepszy rok dla fanów Avatara
W kwietniu doszło do wycieku informacji. Spowodowało to mały kryzys w Paramount. Ale bądźmy szczerzy.
Fani czekali już szesnaście lat. Dodatkowe miesiące oczekiwania to nie tragedia. To jest nagroda.
Mark Hamill, który podkładał głos Władcy Ognia Ozai, słynął z przekonania, że oryginalny serial był skazany na porażkę jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. „Ten serial zostanie anulowany po czterech odcinkach” – powiedział. „Ona jest zbyt mądra”.
Mylił się.
Wszechświat Avatara rozkwita. Dwadzieścia jeden lat po debiucie marka jest większa niż kiedykolwiek wcześniej. W tym roku widzieliśmy już drugi sezon aktorskiej adaptacji na platformie Netflix. Ale to tylko jedna z płyt wirujących w powietrzu.
9 października Paramount+ wypuści także Avatar: Seven Havens. Pierwszy zwiastun pojawi się w tym tygodniu. Wygląda… ponuro. Akcja rozgrywa się w epoce postapokaliptycznej. Dziedzicem Korry jest Pavi, któremu podkłada głos Sahali Khan. Ma bliźniaczkę Nishę, której głos podkłada Ayesha Dewan.
Na tej nowej osi czasu Awatar jest postrzegany jako siła zniszczenia. Nie spokój. Brak równowagi. Zniszczenie.
Świat się zmienił. Zmieniły się także historie.
Niezależnie od tego, czy tęsknisz za starą Gangą, czy jesteś gotowy na nową obsadę w zepsutym świecie, moment jest idealny. Jakość jest wysoka. Wreszcie jest trochę szacunku dla oryginalnego materiału.
Może następnym razem nie będziemy musieli czekać, aż dorosniemy, aby zobaczyć postacie, które kochaliśmy jako dzieci.
A może będziesz musiał.





















