Samsung odzyskuje tron. Na razie.

10

Jabłko straciło koronę.

A raczej wymknął się Apple z rąk. Przynajmniej na kilka miesięcy.

Według Counterpoint, firmy analitycznej, która z obsesyjną precyzją śledzi dane rynkowe, Samsung po raz kolejny stał się najpopularniejszą marką smartfonów na świecie. Stało się to w drugim kwartale 2025 roku. Tak, 2025, a nie 2026. Po prostu rejestrujemy fakty.

Dlaczego więc olbrzym się potknął?

Wszystko zależy od silikonu. A dokładniej, ostry niedobór pamięci o dostępie swobodnym (RAM).

Prognozy na resztę roku pozostają trudne.

Takie sformułowanie znajduje się w samym raporcie. Bez nadmiernego optymizmu. Oczekuje się, że globalne dostawy smartfonów spadną w tym roku o około 14%. Ceny rosną, klienci są zmęczeni, a nikt nie chce wymieniać swojego obecnego telefonu na nieco ulepszoną wersję za wyższą cenę.

Samsung i Apple od lat pozostają w ścisłym uścisku. Krok po kroku.

Apple objął prowadzenie na początku tego roku dzięki rekordowej sprzedaży iPhone’a. Myśleli, że są niepokonani.

Potem rynek się zmienił.

Samsung powrócił w wielkim stylu, zdobywając 24% udziału w światowym rynku. To najwyższy wynik wśród 5 największych marek. Siła napędowa tego przełomu? Linia Galaxy S25. W szczególności Galaxy S25 Ultra, wydany w lutym. Kontrapunkt nazywa go „wybitnym wykonawcą”.

Ale poczekaj. Czy Apple upadło?

Nie. To byłoby naiwne. Apple pozostaje zdecydowanie na drugim miejscu.

Co więcej, udział Apple faktycznie wzrósł. O 3% w porównaniu do analogicznego kwartału ubiegłego roku. Osiągnęli rekordowy udział w światowym rynku na poziomie 20%. iPhone 15 pozostaje ich koniem pociągowym, najlepiej sprzedającym się modelem na świecie.

Więc jaki jest powód?

Fizyka łańcucha dostaw.

Boom na sztuczną inteligencję pochłania wszystkie dostępne układy pamięci. Na końcu kolejki znalazł się Apple, który projektuje, ale nie produkuje własnej pamięci. Popyt na starsze modele iPhone’ów osłabł. Zmieniła się dystrybucja komponentów, starsze modele są zaniedbywane, ponieważ priorytetem są zasoby urządzeń obecnej generacji.

Chiny, od zawsze trudny partner Apple, pozostały „stosunkowo słabym obszarem”. Dostawy tam spadły.

A co z Samsungiem?

Tworzą pamięć.

Mają chipsy. Mają wpływ. To nierówna walka. Poza tym Samsung w lutym nieznacznie podwyższył ceny. Według plotek nowe podwyżki są nieuniknione. W lipcu w Londynie zaprezentują nowe składane telefony. Miej oko na ceny.

I o dziwo, utrzymali cenę modelu Ultra na stabilnym poziomie. Mądry ruch gracza. Ultra radził sobie szczególnie dobrze w tym kwartale właśnie dlatego, że nie rozbił banku.

Apple nie podniósł jeszcze cen linii iPhone 15, choć w czerwcu podniósł cenę MacBooków i iPadów. Przynajmniej na razie.

Ważna jest także terminowość. Samsung zaprezentował swoje najnowsze modele w lutym. Wczesny dostęp to wczesna zaleta.

Kolejna duża premiera Apple? iPhone 16. Jego premiery należy spodziewać się dopiero we wrześniu.

Sześć miesięcy. To dużo czasu, aby być na drugim miejscu.

Czy Apple odzyska pozycję lidera? Może.

Braki pamięci RAM nie znikną tylko dlatego, że kalendarz przesunie się na wrzesień. Łańcuchy dostaw są kruche. Popyt jest niestabilny.

Podczas gdy bochenek jest w rękach Samsunga.

Apple czeka na wrzesień.

Poprzedni artykułMeteoryt z „obcą chemią” wybił dziurę w dachu domu w New Jersey
Następny artykułFunkcja Audible wymaga jeszcze intensywniejszego słuchania